niedziela, 8 lutego 2015

Happily cz.30 "Zaproszenie"



-Wytrzymam tydzień. Ale ani dnia dłużej- chichoczę, a Zayn spogląda na mnie rozbawiony
-Musisz mi obiecać, że ich pozdrowisz. Ode mnie- unoszę brwi, a on głośno prycha. Ooo.. wrócił mój uśmiechnięty Zayn.
-Sama możesz to zrobić- mamrocze
-Co? Jak to?- pytam 
-Jedź ze mną.
                                                                     ****
-Co?- pytam zaskoczona i wstaję.
-Jedź ze mną- powtarza, kiedy staję przed nim
-Jak to?
-Normalnie Lily. Co w tym niezrozumiałego? Chcę zabrać cie do Bradford- wyjaśnia
-Ale Zayn.. ja.. ja nie mogę- mamroczę
-Dlaczego?- unosi brwi
-Bo…- zaczynam, ale brak mi argumentów.. praca.. tak praca. To idealna wymówka
-Mam pracę. Nie mogę wziąć wolnego. Pracuję tam od niedawna- tłumaczę
-Jestem pewny, że Anderson się zgodzi- mówi
-Nie mogę.- kręcę głową, na co on prycha..
-Powinienem się przyzwyczaić, że wiecznie mi odmawiasz- mówi, a ja chcę zaprzeczyć, ale ma rację. Za każdym razem tak jest. Zawsze, kiedy chce mnie gdzieś zabrać
-To nie tak- znowu kręcę głową i sięgam po jego rękę. Ściskam ją, a on spogląda mi w oczy
-W takim razie jak Lily. To źle, że chcę, żeby cię poznali?- pyta
-Jesteśmy razem od niecałej doby. Za szybko mi to proponujesz, nie sądzisz?- pytam z nadzieją, że odpuści
-Jadę tam za 3 tygodnie. Nie teraz.-przypomina
-Wiem.. ja tylko.. to dla mnie nowe- zaznaczam
-Dla mnie też. Dobrze o tym wiesz- mówi i wstaje
-Tak, ale.. muszę mieć czas- uśmiecham się słabo
-Nie jesteś zły, prawda?- pytam. Chłopak wzdycha ciężko, ale w końcu kręci głową
-Więc się nie zgadzasz?- dopytuje się
-Przepraszam- szepczę i kręcę głową
-Umówmy się inaczej..- zaczyna
-Nie odpowiadaj mi teraz. Powiedzmy, że podejmiesz decyzję za 2 tygodnie, co? Kiedy wyjedzie twoja mama, powiesz mi jak zdecydowałaś.- tłumaczy. Wzdycham, ale to faktycznie wydaje się być dobry pomysł. Mam czas. Zastanowię się nad tym spokojnie, bez pośpiechu. Zobaczę jak będzie nam się układać, może decyzja przyjdzie lżej niż teraz. Uśmiecham się i kiwam głową na zgodę. Zayn śmieje się i wyciąga do mnie rękę
-Zgoda?- pyta
-Zgoda- ściskam jego dłoń i lekko nią potrząsam, po czym sama chichoczę. Wzdycham, kiedy Zayn ciągnie mnie w stronę domu. Wciąż trzyma mnie za rękę, co cieszy mnie jak dziecko
-Wiedz, że będę próbował cię przekonać- mamrocze, po chwili ciszy
-Do wyjazdu?- pytam, a on kiwa głową
-Chciałbym, żebyś poznała moich rodziców. Mama byłaby szczęśliwa jak nigdy. Wciąż narzeka, że nie przywiozłem żadnej godnej zaufania dziewczyny- wyjaśnia
-Godnej zaufania?- unoszę brwi
-Wiesz.. dziewczyna, której może oddać swojego syna- uśmiecha się do mnie, a mnie robi się cieplej na sercu. On mówi poważnie. Śmiertelnie poważnie
-Co jeśli tam pojadę, a ona stwierdzi, że nie jestem tą dziewczyną?- droczę się z nim
-Stwierdzi. Uwierz mi. Kocham cię. Więc moja rodzina też by cię pokochała- przystaje, a ja uśmiecham się szeroko i rzucam się mu na szyję. Przytulam go z całej siły
-Bo mnie udusisz- chichocze i również mnie obejmuje
-Ja też cię kocham Zayn. Bardzo- szepczę mu do ucha i ukradkiem całuję w szyję
-Nie chcę się ukrywać- mówi nagle, kiedy spoglądam na niego, wciąż pozostając w uścisku
-Zayn..- zaczynam
-Chcę cię pocałować. Tutaj. Teraz.
-Ja też- przytakuję i widzę, że spogląda na mnie z nadzieją. Chcę tego. Ale tak cholernie boję się reakcji wszystkich. Nie chcę być postrzegana jako dziewczyna czekająca na fortunę Zayna.
-Lily- wyrywa mnie z zamyśleń i delikatnie przysuwa się do mojej twarzy. Zanim zdąży zrobić kolejny krok, odsuwam się.
-Nie. Nie Zayn. Nie tutaj, proszę- spoglądam na niego przepraszająco, jednak on milczy. Przeczesuje swoje włosy i szepcze
-Okej- odwraca się i idzie dalej. Wzdycham i szybko dołączam do niego. Chwytam go za rękę i przytulam się do niej
-Przepraszam- szepczę i całuję go w ramię. Spogląda na mnie, jednak dalej milczy, a my w ciszy powracamy pod mój dom
-Wejdziesz?- pytam
-Nie. Jestem trochę zmęczony- wzdycha i puszcza moją rękę
-Moglibyśmy posiedzieć u mnie.- proponuję, mając nadzieję, że się zgodzi. Może nawet zostać, spać u mnie. Proszę niech się zgodzi..
-Naprawdę, pojadę już- mamrocze, a ja jestem naprawdę zawiedziona
-Chciałabym, żebyś został- nalegam
-Ja też, ale jutro mam kilka rzeczy do zrobienia- mówi i zaciska zęby. Aha.. czyli koniec dyskusji, zanim się wkurzy.
-Okej..wiem, że jesteś z..
-Nie jestem zły-przerywa mi
-Widzę- wzdycham, a on podchodzi bliżej i obejmuje mnie za szyję, jedną ręką.
-Dobranoc Miki- szepcze mi do ucha i całuje mnie w skroń. Zanim zdążę się nacieszyć jego bliskością, odsuwa się. Nawet nie odwzajemniłam uścisku
-Dobranoc- szepczę, a on od razu się odwraca i podchodzi do samochodu. Wsiada do środka i już po chwili, widzę znikający za zakrętem samochód. Uśmiecham się słabo i wracam do domu
-Oh.. a gdzie Zayn?- pyta mama
-Pojechał- informuję ją, zostawiając buty w korytarzu
-Tak szybko? Miałam zapakowane ciasto dla niego. Bardzo mu smakowało- uśmiecha się ciepło
-Jeśli chcesz to mu je jutro dam. Pewnie będziemy się widzieć- wzdycham
-Dobrze. Zostawię je w lodówce.- tłumaczy
-Okej- przytakuję i wchodzę na schody
-Lily- woła za mną, więc się odwracam
-To doby chłopak. Cieszę się, że jesteście razem- mówi zadowolona, a ja zdobywam się na uśmiech.
-Dobranoc- mówię i wracam do swojego pokoju. Świetnie.. Co się z nim dzieje? Dlaczego taki jest? Wystarczy jedna drobna rzecz, a on już jest zły albo obrażony. Czasami jestem tak bardzo zdezorientowana.. Ściągam sukienkę i podążam do łazienki. Biorę prysznic i myję zęby, po czym wracam w piżamie do pokoju. Zabieram telefon z komody i wchodzę pod kołdrę. Zamykam oczy i staram się zasnąć, jednak słyszę dźwięk smsa. Szybko biorę telefon i widzę wiadomość od Zayna
„Kocham cię. Proszę przemyśl ten wyjazd. Zayn”

„Przemyślę obiecuję. Też cię kocham Zayn..nawet kiedy tak się zachowujesz.. Lily”
Wysyłam wiadomość i czekam, jednak nie odpisuje, a prawie od razu dzwoni
-Halo- szepczę
-Jak się zachowałem?- pyta od razu, jednak ja milczę
-Chodzi o to, że nie zostałem?- pyta
-Nie.. nie chodzi o to.- zaprzeczam i zdaję sobie sprawę, że jestem na niego trochę zła. Tak.. chodzi właśnie o to
-Mam inne wrażenie. Jesteś zła- mówi, cholera.. zna mnie zbyt dobrze
-To ty byłeś zły. Wszystko przez to, że nie chcę, żeby o mnie gadali- wyrzucam z siebie
-Boisz się- dodaje
-Owszem. Przyznaję się do tego. Boję się- podnoszę głos
-Nie ma powodu- mówi, a ja wiem, że wzrusza ramionami
-Jest. Dobrze o tym wiesz. Nie chcę o tym rozmawiać- kończę temat
-Chcę tylko, żeby wszyscy widzieli jaką mam śliczną dziewczynę- zaczyna, a jego głos brzmi o wiele delikatniej
-Chcesz się chwalić?- pytam, dostosowując się do jego tonu
-Tobą zawsze- śmieje się, a ja poprawiam się w łóżku
-Gdzie jesteś?- pytam
-W łóżku- informuje mnie
-Ja też
-U mnie jest wystarczająco dużo miejsca. Chcesz dołączyć- mówi z humorem
-Może to nie byłoby takie złe- przewracam się na bok i spoglądam na okno
-Zapraszam- śmieje się
-Nie skorzystam- prycham
-Ja też cię dzisiaj zapraszałam- mówię, zanim zdaję sobie sprawę, że powiedziałam to na głos
-Chciałaś, żebym został.. został na noc?- pyta poważnie
-Ja..- zaczynam i cieszę się, że go tu nie ma, bo nie spojrzałabym mu w oczy
-Gdybyś powiedziała wprost.. może zmieniłbym zdanie- szepcze
-Przepraszam. Zakończenie tego wieczoru mi się nie podoba- mówię w końcu
-Jeszcze się nie skończył- odzywa się od razu
-Co?
-Otwórz mi drzwi. Będę za 10 minut- mówi i słyszę szelest
-Co? Zayn co robisz?- pytam i natychmiast siadam
-Zakładam spodnie.- śmieje się.
Cholera on mówi poważnie
-Żartujesz?
-Masz już 9 minut. Nie będę stał pod drzwiami- chichocze i słyszę trzaśnięcie drzwi
-Cholera.. okej.. dobra. To czekam- mówię i się rozłączam. Cholera. Cholera. Cholera. Zayn tutaj idzie.. jedzie.. cokolwiek. Wyskakuję z łóżka i zapalam lampę. Co teraz? Może się przebiorę? Nie… to mój chłopak. Wzdycham i poprawiam poduszki. Okej..
Wychylam głowę przez szparę w drzwiach i widzę, że światło w pokoju mamy wciąż się pali. Nie dobrze. Wychodzę na korytarz i zbyt mocno trzaskam drzwiami. Nie minie minuta, a mama wygląda ze swojego pokoju
-Oh.. LIiy to ty- mówi z ulgą
-Tak. Idę napić się wody. Śpij- uśmiecham się, a ona kiwa głową i zamyka drzwi. Ok..
nie mam pojęcia jak dostaniemy się tutaj we dwoje. Schodzę po schodach do salonu i wyglądam przez okno. Czekam jakieś 4 minuty i otwieram drzwi, wychodząc boso na schody przed domem. Zrobiło się trochę chłodno. Przeskakuję z nogi na nogę i rozglądam się wzdłuż ulicy. Jest. Ktoś idzie, jednak nie jestem pewna czy to on. Uśmiecham się, kiedy mi macha. Odwzajemniam gest i chichoczę cicho, czekając aż znajdzie się bliżej. To szalone. Cholera, mam zamiar przemycić chłopaka do pokoju podczas gdy moja mama śpi 3 sypialnie dalej. Oh.. co ja gadam, ona jeszcze nawet nie śpi. Uśmiecham się do chłopaka, kiedy wspina się po schodach
-Zimno wracaj do środka- mówi od razu
-Zwariowałeś Zayn- śmieję się cicho i pociągam za jego skórzaną kurtkę
-Zapraszałaś, więc jestem- uśmiecha się i wzrusza ramionami
-Mama jeszcze nie śpi- szepczę
-Damy radę.-
-Nigdy tego nie robiłem- przyznaje spoglądając w okno mojej mamy. Światło wciąż się pali
-Ja też nie-nie mogę przestać chichotać. Nie wiem czy to z nerwów czy z podekscytowania, ale podoba mi się to
-Jesteś boso- mówi i szybko przerzuca mnie sobie przez ramię. Powstrzymuję się od pisku i zakrywam sobie usta ręką
-Puść mnie- szepczę, ale on nie słucha i jak najciszej uchyla drzwi, po czym szybko wchodzi do domu. Dopiero wtedy odstawia mnie na podłogę i pozwala mi zakluczyć drzwi. Czeka cierpliwie i opiera się o ścianę obok
-Idziemy- szepczę i chwytam jego rękę. Śmieje się cicho, więc uciszam go przykrywając jego usta dłonią
-Cii- chłopak, zabiera moją rękę i całuje mnie w policzek, po czym oboje udajemy się na schody. Idę przed nim i pokazuję mu, żeby był cicho, kiedy znajdujemy się na piętrze. Wciąż trzymając jego rękę, szybko otwieram drzwi do pokoju i wciągam go za sobą. Zamykam je po cichu i zakluczam. Zayn  wreszcie może się śmiać, więc chichocze i podąża w stronę łóżka. Siada na brzegu i spogląda na mnie
-To było genialne- szepcze
-Ta.. nie rób tego więcej- upominam go
-Czego?- pyta
-Nie śmiać się, nie całować, czy nie przychodzić po kryjomu przed twoją matką- wymienia
-Nie zaskakuj mnie tak- odpowiadam
-Podoba ci się to- stwierdza. I ma rację. To było świetne. Podchodzę do niego i rozsiadam się w łóżku, naciągając na siebie kołdrę.
-Gdzie mogę zostawić rzeczy?- pyta
-Um… na fotelu- wskazuję na mebel, a on kiwa głową i wstaje. Ukradkiem obserwuję jak pozbywa się odzieży. Kurtka, buty, koszulka, spodnie… o cholera chyba mi gorąco.
-Wiem, że patrzysz- mówi i w końcu odwraca się w moją stronę. Rumienię się, kiedy podchodzi bliżej.
-Zawsze śpię w bokserkach. Nie przeszkadza ci to, prawda? -pyta niewinnie, a ja widzę w półmroku jego lekki uśmieszek. Kąciki jego ust podrygują, jednak on wciąż jest poważny
- Nie- mamroczę i posuwam się trochę, więc może spokojnie położyć się obok mnie. Kiedy tylko to robi, kładę się obok niego i jest mi trochę.. niezręcznie. Wiem.. zdarzało nam się spać już w jednym łóżku. Ale nie teraz..kiedy jesteśmy razem.. jako para
-Przyszedłeś pieszo?- pytam w końcu
-Nie. Samochód zostawiłem na kolejnej ulicy.- wyjaśnia
-Zdążysz rano do… pracy?- pytam jak gdyby nigdy nic. Widzę jego uśmiech i uniesioną brew.
-Zdążę- odpowiada i odwraca się w moją stronę.
-Jesteś skrępowana. –stwierdza
-Nie. Zmęczona- kłamię. Uśmiecha się, wiedząc, że to nie prawda i ponownie kładzie się na plecy. Czekam chwilę, po czym przesuwam się i kładę głowę na jego piersi. Od razu oplata mnie ramieniem i przykrywa się kołdrą.
-Jest ci wygodnie?- pytam
-Uhm.. a tobie?- pyta na co lekko kiwam głową. całuje mnie we włosy i gasi lampkę, więc leżymy w zupełnej ciemności. Uśmiecham się, po raz pierwszy czując jego skórę pod moim policzkiem. To tak inne uczucie.. jest aksamitnie miękka i pachnie jak… jakiś dobry żel pod prysznic. Poprawiam się i teraz dokładnie słyszę jego spokojne bicie serca. Kładę dłoń na jego brzuchu i czuję jego rękę, wędrującą wzdłuż mojego boku.
-Moje łóżko jest większe- odzywa się
-Zdaję sobie z tego sprawę. Moim zdaniem jest też wygodniejsze- chichoczę i również słyszę ten dźwięk, gdzieś w jego klatce piersiowej
-Dobranoc- mówi po raz kolejny tego wieczoru, więc unoszę głowę, żeby spojrzeć na jego twarz. Chłopak ujmuje mój podbródek i składa pocałunek na moich ustach. Odwzajemniam go i przesuwam swoją dłoń po jego brzuchu, aż do klatki piersiowej i wyżej, aby wpleść palce w jego włosy. Zayn mruczy cicho w moje usta, co jeszcze bardziej mnie cieszy. Pociągam za nie delikatnie i mówię tuż przy jego ustach
-Dobranoc Zayn- kładę głowę i zamykam oczy. Chwilę potem zasypiam
~~Zayn~~
-Cholera- słyszę, więc uchylam oczy. Uśmiecham się na widok Lily. Stoi na jednej nodze obok fotela i trzyma się za kolano. Cholera ma na sobie tylko ręcznik?
-Co się stało?- pytam cicho. Która jest w ogóle godzina?
-Obudziłam cię..-wzdycha
-Nie.. sam się obudziłem.-
-Uderzyłam się w kolano- odpowiada na moje wcześniejsze pytanie
-Chodź tutaj gapo- uśmiecham się, a ona kuśtyka do łóżka. Siada na brzegu obok mnie i się we mnie wpatruje
-Która godzina?- pytam
-7:30- informuje mnie, kiedy unoszę się na łokciu. Dotykam jej kolana i pochylam się, całując je delikatnie. Lily lekko się wzdryga, a na jej nodze pojawia się gęsia skórka.
-Boli?- pytam
-Już nie- uśmiecha się i pochyla nade mną. Podnoszę się, kiedy jej usta dotykają moich. Uwielbiam to. Ten delikatny smak mięty i czegoś jeszcze.. sam nie wiem. Delikatnie przygryzam jej wargę i pogłębiam pocałunek. Uśmiecha się, kiedy kończymy, a ja ponownie opadam na poduszki
-Gdzie się wybierasz?- pytam. Zauważam czyste ubrania położone przy końcu łóżka.
-Do pracy.- wzdycha
-No tak. Widzimy się później? Miałaś pójść ze mną na spotkanie z chłopakami- przypominam jej, a ona kiwa głową
-Wiem. Pamiętam- wzdycha i wstaje zabierając ubrania.
-Możesz ubrać się tutaj- żartuję, ale ona wytyka język i zamyka się w łazience. Wzdycham i rozkładam się na jej całym, małym łóżku. Chyba przyzwyczaiłem się do luksusu. Nie żeby tutaj nie było mi dobrze. Bo jest.. Uśmiecham się sam do siebie. Nie do wiary, że tutaj przyszedłem. Poczułem się winny, kiedy powiedziała, że chciała mnie tego wieczoru u siebie. Wyraźnie to zaznaczała, a ja to ignorowałem, będąc zły za to, że chce się ukrywać. Chichoczę na samą myśl wczorajszego wieczoru… to jak wyglądała, stojąc na schodach. W swojej piżamie i rozczochranych włosach.. cieszę się, że czuje się przy mnie swobodnie.. chociaż na tyle. Moje przemyślenia przerywa dziewczyna wracająca do sypialni.
-Mama jest rano w domu.- informuje mnie
-Zawsze możemy powiedzieć, że wpadłem rano- siadam, a ona unosi brwi
-Ta. I wychodzisz z mojej sypialni? Nie jest głupia- śmieje się, a ja zaraz za nią. Wstaję i widzę, że dziewczyna mi się przygląda.
-Możesz wziąć prysznic. Jeśli chcesz- wskazuje na łazienkę, więc zabieram swoje rzeczy i podążam do sąsiedniego pomieszczenia.
-Ślicznie wyglądasz- mówię, kiedy ją mijam i delikatnie całuję ją w policzek, po czym znikam za drzwiami.
~~Lily~~
Najlepszy poranek i wieczór jaki przeżyłam. Kiedy rano się obudziłam, miałam wystarczająco dużo czasu, żeby mu się przyjrzeć. Idealne rysy twarzy, karnacja, mięśnie. Był taki spokojny i beztroski, kiedy pogrążony był we śnie. Zdążyłam też przyjrzeć się jego tatuażom. Obejrzałam każdy.. no dobra. Prawie każdy. Jest ich zbyt dużo. Jednak najbardziej podoba mi się ten na lewej dłoni, jaskółka na prawej i skrzyżowane palce. Te analizowałem najdłużej. Słyszę jak drzwi się uchylają i spoglądam w tamtą stronę. Zayn jest już gotowy.
-Możemy iść? -pytam. Kiwa głową, więc zbieram swoje rzeczy i wrzucam je do torebki.   
-Módlmy się, żeby mamy nie było w kuchni- uśmiecham się
-Jesteś dorosła. To chyba normalne- wzrusza ramionami
-Chodźmy- wzdycham i podążam w stronę drzwi. Zatrzymuję się, kiedy chwyta mnie za rękę.
-I jak z twoim wczorajszym zakończeniem wieczoru? Skończył się tak, jak chciałaś?- pyta, tuż przy moich ustach
-Zdecydowanie- uśmiecham się
-Później nie będzie okazji- szepcze i złącza nasze usta w pocałunku. Wplatam dłoń w jego włosy i trwamy tak do momentu, aż nie musimy odetchnąć. Razem, po cichu schodzimy do salonu i oddycham z ulgą, kiedy nie widzę mamy w kuchni. Oboje tam podążamy, a ja robię nam kawę.
-Dzień dobry córciu. Oh.. Zayn?- słyszymy, a ja spoglądam w stronę progu. Cholera. Mama. 


Hej! 
Witam was z kolejnym rozdziałem który naprawdę mi się podoba.. haha wiem że trochę mnie poniosło ale nie mogłam się oprzeć i sprawiłam że cudem Zayn znalazł się w jej łóżku ;D cóż mam nadzieję że rozdział wam się spodobał.. 
przyznam że jest to jeden z niewielu który naprawdę jest...ok... moim zdaniem oczywiście 
cud że udało mi się taki napisać bo mam teraz małe problemy.. 
co do następnego rozdziału może mieć on opóźnienie gdyż w sobotę wyjeżdżam.. chyba że uda się to zrobić w tygodniu... jednak wolę was uprzedzić :) 
cóż pozostawiam ostateczną ocenę rozdziału wam, do następnej 
                                             15 komentarzy=następny rozdział 
Mrs.Horan  

17 komentarzy:

  1. Ojejciu! Ona nie powinna się bać :( przecież najważniejsze jest to, że Zayn będzie blisko niej! A media i tak i tak się skapna, jak długo będą się tak ukrywać, bo przecież będą się spotykać i wgl… omom *---* chce next i usłyszeć wymowke na ta sytuację! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj czekam na next. Chyba uzależniłam się od twojego bloga :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju omg Świetny rozdzial tylko szkoda , ze Lily nie chce sie pokazywac :( Zakończenie najlepsze hahah <3 Do nexta :* - @primasek1-wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam... czekam na next:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział, jak każdy z resztą :) czekam na następny x @crazyy_cookiee

    OdpowiedzUsuń
  6. super, nie mogę się doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlaczego skończyłaś w takim momencie? Rozdział jak zwykle świetny. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej. Super opowiadanie a natklam sie na nie przez przypadek. Masz talent dziewczyno. Rozdzial cudowny i wgl... Czekam na kolejny. Kocham<3~WeRa

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie słodziaki ♥ ciesze sie ze jednak Zayn załapał o co chodzi i przyszedl do Lily :) ohh czekam na nastepny. Oby mama Lily mie była zbytnio zła ale wszystko zalezy od tego jaka wymówka sie pojawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oo ja .!! Megasne .! Kiedy next? !.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy next? ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy wstawisz nastepny?

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy